15:32

Filcowy mobil nad Natkowe łóżeczko

Jedną z rzeczy które najbardziej mi się kojarzą z dzieciństwem jest warkot maszyny do szycia, w kolejnych wspomnieniach babcia siedzi w fotelu z igłą i nitką i coś zawzięcie dla mnie szyje.
A robiła to pięknie! Czy chodziło o nową pościel czy wyjściową sukienkę zawsze mogłam na nią liczyć. 
Ja niestety w tym temacie zawsze byłam beztalenciem i jedyne rzeczy które kiedykolwiek udało mi się uszyć od poczatku do końca to myszki dla Czemusławy.
Ale kiedy przeszukiwałam sieć w poszukiwaniu ładnej karuzelki czy mobilu dla Natki złapałam się za głowę widząc ceny, zresztą zupełnie nic nie podobało mi się na tyle, żeby skazac na to małą. Więc zaczęłam szukać tutoriali.
(Teraz kiedy WIEM ile taka zabawa wymaga czasu i samozaparcia wcale się nie dziwię wysokim cenom!)


Na samym końcu postu znajdziecie link do oryginalnego DIY, koszt i kilka rad dotyczących wykonania własnego mobilu.




Wymarzyłam sobie mobil taki jak ten, zależało mi tylko na tym żeby poza bielą i czernią dobrze widoczną dla maluchów miał też słonecznie żółte elementy.
Na zdjęciu niżej widać jak Czemka nadzoruje początki pracy czyli planowanie i doszywanie detali (była wtedy chłodna połowa maja), kolejne zdjęcie to już moment przed podwieszeniem mobilu nad łóżeczkiem (połowa czerwca).








Wszystko zawisło na bazie której zrobienie łącznie z całym piłowaniem i malowaniem zajęło może z 10minut.  Na tym etapie nie byłam jeszcze pewna czy nie wyrzucę całości do kosza, szczególnie że popełniłam błąd i urzyłam miękkiego filcu na który wystarczy spojrzeć żeby gubił kłaczki.
 




Ha! No i w końcu Natka ma na czym trenować oczka.
Na razie nie zgłaszała zadnych obiekcji ;)
 



A tu widok z perspektywy Natki:




 




 Koszt całej zabawy to coś koło 30zł, ale to tylko dlatego że żadnego z elementów potrzebnych do wykonania nie miałam pod ręką, kupiłam więc filc i kulki filcowe, nici, wstążkę, żyłkę jubilerską, kijki i farbę akrylową do bazy. Tylko kleju do drewna i piły nie musiałam kupować. A, no i miałam igłę i szpilki ;)
W razie gdyby kogoś post zainspirował mam kilka maleńkich rad:
- najlepiej użyć 1mm możliwie twardego filcu,  jeżeli użyjesz tego miękkiego kwadraciki mogą się łatwo odginać (jak u mnie) i będziesz mieć dużo więcej 'zabawy' przy doczepianiu żyłki.
- planuj jak najprostsze figury, dziecko i tak będzie zachwycone!
- nie odkładaj robienia mobilu jak ja na ostatnią chwilę. Zajmij sobie ręce kiedy jeszcze jesteście w dwupaku bo później czeka cię wiele nowych wyzwań i może być krucho z czasem. Samo szycie nie trwa specjalnie długo jeśli ktoś ma wprawę (ja nie mam dlatego tak się to rozślimaczyło) a i przynosi odprężenie i niesamowitą radochę!
- jeżeli masz pod ręką maszynę do szycia śmiało ją włącz, zaoszczędzisz dużo czasu.



inspiracja #2: Wronek

5 komentarzy:

  1. Piękny mobil! Super Ci wyszedł, no i ten kwiatek <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Love your sunflower, beautiful mobile!

    OdpowiedzUsuń
  3. Witam świetny blog super zdjęcia i ciekawe informacje. Zapraszam również na mojego bloga w którym przedstawiam historię moich 8 kotków na moim blogu są interesujące informacje i zdjęcia wstawiane na bieżąco http://koty-koteczki-kotki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Twinsnatandcats , Blogger