14:24

Czemka z Natką

Nie pisałam bo nie było czasu.
Bo dochodziliśmy wszyscy do siebie.
Bo latałam jak poparzona.
Bo adaptowałam wszechświat do nowej sytuacji, między innymi prałam mikroskopijne śpioszki, podgrzewałam mleko, jedną ręką zmieniałam pieluchę a drugą starałam się głaskać obrażoną Czemkę.

I wiecie co? JEST CUDOWNIE!



Chyba zacznę pisać wiersze bo nie mam zupełnie do kogo gęby otworzyć, a nawet jakbym miała to pewnie zasnęłabym mówiąc.

W wolniejszych chwilach robię całe tony zdjęć i tu pojawia się dylemat - wstawiać do sieci czy nie wstawiać?
Czy Natka kiedy urośnie nie wścieknie się na mnie za opublikowanie jej foty w piżamie? Z Czemką nie było nigdy takich dylematów, zawsze wiedziałam że macierzyństwo to ciężki orzech ;) Zaryzykuję.

W każdym razie mijają już dwa, podobno jedne z najtrudniejszych i najpiękniejszych, miesiące.
Czemka broni Młodej jak szalona, ofiar alergii nie stwierdzono.





1 komentarz:

  1. Piękna dzidzia , gratuluję ! :-D Fajnie że już zaprzyjaźnia się z Czemką .
    Moja córcia już dorosła ale nie chce żebym publikowała jej foty , choć czasem są wyjątki ;)
    Myślę że jak to będą fotki które nie zawstydzają , a przekazują piękno chwili , to Twoja Natka nie będzie miała pretensji .
    Pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Czemka , Blogger